Moje
sprawki.
właśnie odpływam przy... :)
Agnieszka Włodarczyk - Bez Makijażu
Na dobranoc budzi się
znowu śniła cały dzień
(śniła cały dzień)
i leniwie trwoni czas
w czterech ścian przytlonym tle..
(tu bezpiecznie czuję się)
Tyle szczęścia los jej dał
mimo wad opinii swej
(odnalazła sens)
Dziś uśmiecha się przez łzy
on jest blisko obok niej
I razem budzą się...
Ref.:
W nocy i w dzień bez makijażu
wie jaka jest... on ją taką widzieć chce...
silną, upartą i wierzy bardzo,
w piękno które wciąż odkrywa w niej
W nocy i w dzień bez makijażu
wie jaka jest on ją taką widzieć chce...
pełną sprzeczności w każdym wydaniu
nigdy nie opuści jej...
Lubi nudzić się i tkwić w bałaganie wolnych chwil
(kocha sobą być)
Kocha nie banalny styl,
koci świat i dobry film,
(nikt nie mówi jej jak żyć ma)
Jest jak deszcz w upalny dzień
nieprzewidywalna tak...
(bywa zmienna tak)
On to wie i gotów jest jej na kredyt siebie dać
całego siebie dać...
***
ladne :)
nefretari 2008-10-02 12:06:24
skomentuj (1)
krotki wkurw hostelowy.
po I dlatego, ze od czasu odejscia z hostelu, nawet tego drugiego, nie napisalam nic.
po II dlatego, ze w zwiazku z odejsciem stamtad, nie zdarza mi sie poznawac mniejszych i wiekszych zjebow, co generalnie bylo jedna z fajniejszych rzeczy w ogole.
po III dlatego, ze devilsowe czasy chyba powoli mijaja i to bynajmniej nie z mojej winy.
po IV dlatego, ze Pati jest fajna, ale to nie to samo.
a po V to ja chce do Rona. i ogolnie tam.
a tak w ogole - po jakim czasie niepisania usuwaja bloga? :>
nefretari 2008-05-21 00:02:27
skomentuj (2)
loffly :D
hiszpanki maja potwornie fajne duze tylki :D reggaetonowe :D
wlasnie przyjechala jakas erazmusowa grupa hiszpanow z gdanska i nie slysze wlasnych mysli :D
wrzeszcza, biegaja, wszedzie tylko "¿Qué Pasa?" itp. :D
i one wszystkie maja chrype :D znaczy takie glosy dziwne :) znaczy seeeksi :D
no i jeszcze cos, wlasnie wparowal elegancki irlandczyk i przemowil :D no i wiadomo :D ja to serio tam gdzies sie zapuszcze po meza :D 'loffly' :D
a w ogole to rzucam te robote w pissdu :D i zajme sie edukacja wczesnoszkolna :D jeee :D poczulam powolanie pedagogiczne :D
a, i andzi porady jednak sa nieocenione :D tym razem bez zbednej ironii :D
nie taki sweeney todd straszny :D
nefretari 2008-02-28 13:00:27
skomentuj (9)
Stare dzieci z brudnej ulicy...
...czyli jak pewien artykul przypomnial to, czym zylam kilka lat temu :)
siedze na hostelowej nocce, zdazylam sie wyspac i najesc, a nadal mi sie nudzi. czytam internet :D
po przeczytaniu tego: Stare dzieci z brudnej ulicy , odsluchalam na wrzucie wszystko co znalazlam dezertera, i az sie sobie dziwie, czemu ja w ogole kiedykolwiek te kasety wynioslam na strych :>
i w ogole chcialabym miec znow 15 lat, dostawac opierdol od ojca za anarchistyczne teksty na kopertach przychodzacych do mnie dwa razy w tygodniu listow od cichej, chowac gleboko w biurku kolejne numery xxl'a, tylko rocka i mac pariadki, siadac znow na alejkach i tworzyc bardzo wyszukane muzycznie (DAE) piosenki o cytrynach na przyklad :D, klocic sie z ksiedzem wadolkiem o 'kurze stopki', cytowac dezertera w wypracowaniach z polskiego, sprejowac glany na zolto, wbijac agrafki w kazda czesc garderoby, nosic wlasnorecznie upiekszone koszulki - jedna z moich ulubionych byla taka czarna, sprana, z mala dziurka na prawym ramieniu, z namalowanym z przodu czerwonym lakierem samochodowym tekstem "Listy przebojow, fascynacja kiczem - oto polska mlodziez, ktora jest niczym!" (Dezerter, Polska zlota mlodziez) :)
po czasie nawet to, ze zdarzalo sie byc opluta, ma swoj urok.
w dodatku dostrzegam z przerazeniem, ze wtedy mialam duzo wiecej do powiedzenia. teraz juz nie umialabym tak zazarcie bronic swojego zdania, tak sadze.
i wlasnie skonfrontowalam swoje odczucia z odczuciami magdy hostelowej z dropsow, tych od ogni, i ona ma to samo :) w sensie tez sie buntowala, ze z glanow nigdy nie wyrosnie, ze dredow nigdy nie obetnie, ze zawsze armia bedzie najwazniejszym jej przewodnikiem po swiecie, a teraz, jak to wszystko dawno minelo, to jej zal.
Dezerter - Ukryta Kamera
Budują dyskotekę w samym sercu miasta
Chcą wychować moje dzieci według swych zasad
Budują szkoły, koszary i urzędy
Nie próbuj się odgryzać, połamiesz sobie zęby
Wlewają truciznę do naszych głów
Rozwalają nasze mózgi potokiem słów
Wstrzykują nam w żyłę opium dla ludu
Wbijają paznokcie pełne brudu
świat jest piękny a ludzie wspaniali
Uśmiechnij się, jesteśmy doskonali
Nie narzekaj, i tak ci nie uwierzę
Uśmiechnij się - jesteś w ukrytej kamerze
Urodziłeś się z krzykiem jak inne dzieci
Z krzykiem protestu na tym pojebanym świecie
Dorastałeś pod opieką ufając dorosłym
Oni mieli przewagę póki dzieci nie urosły
Uczyli w szkole przerażających głupot
Kłamali wczoraj i kłamać będą jutro
Po lewej planują jak zeżreć bogatego
Po prawej myślą jak oskubać biednego
Szukam wciąż, szukam, ale nie znajduję
Bezpiecznego miejsca gdzie się miło żyje
Patrzę wam w oczy i wiem co powiecie
Jest napisane "szukajcie, a znajdziecie"
Za ścianą tymczesem młodzież uśmiechnięta
Otwarcie dyskoteki w obecności prezydenta
Marszowe rytmy, cała sala skacze
Oni chcą nam grać lecz my tańczymy inaczej
* zalacznik: tekst piosenki "Cytryny", autorstwa grzejnikow z chaosu :D powstaly na alejkach w poprzedniej epoce :D przy towarzyszeniu czekolady DiT i wina owocowego "Agropol", jak sadze :D
Stalysmy na plazy oboje w bikini
Ona byla w majtkach, ja mialam mini.
Lecz nagle ta trzecia zaklocila nam spokoj,
Pokazala nam cytryny, sama stala z boku.
Cytryny, cytryny, my chcemy cytryny. x4
(tu nastepuje napierdalanie w rozstrojona gitare i darcie ryja na ostatniej sylabie wyrazu 'cytryny' :D)
Mialysmy ochote na te cytryny,
Podeszlysmy do niej, zrobilysmy glupie miny.
Lecz ona byla heterokobieta,
I powiedziala: "Takiego! Wam nie dam!"
Cytryny, cytryny, my chcemy cytryny. x4
(znow napierdalamy)
hm... trzeciej zwrotki juz nie pamietam, ale gdzies to jeszcze mam :>
w takim malym notesie w ksztalcie serca, chyba z filipinki :D
generalnie to noł fjuczer i juz :D
a jak wroce do Plonska to pojde na megazimny strych i znajde moje glany :D
hm, pamietam trzecia!
Wrociwszy do domu zalalysmy sie lzami,
Myslalysmy o nich dniami i nocami.
Jak ona mogla zrobic cos takiego?
Przeciez my wcale nie chcialysmy nic zlego.
Cytryny, cytryny, my chcemy cytryny. x4
(wyyyycie :D)
tak wiec bylysmy kreatywne, zbuntowane i takie fajne. prawie 10 lat temu :>
a, Whisky Dzemu tez przerobilysmy :D na chaosowa wersje. I spiewalysmy siedzac na Kopernika przy chodniku obok lawek. tych samych, przy ktorych niedlugo pozniej zawiazala sie przyjazn dziewczyn z Szyba i Mejdejem. another story.
nefretari 2008-02-26 07:31:01
skomentuj (1)
pan bogdan jest po technikum... pardon ich keina ja po polsku gavarit.
porady Andzi w sprawach damsko-meskich sa nieocenione.
Andzia: (00:22)
to tak.. bierz zeszyt i pisz.. pan bogdan jest po technikum...
yy
sorry :P
nie ta strona w scenariuszu :D
Ja: (00:22)
idz do doktora, co? ;>
Andzia: (00:23)
ale w sumie to tez mozesz zapisac, bo to wazne, ze pan bogdan jest po technikum :D
...a chwile pozniej:
Andzia: (00:30)
kiedy masz jakis wolny dzien? ;]
o co ja sie kurwa pytam
zawsze cos znajdziesz :P
pisz:
Twoje fantastyczne cialo bardzo mnie podnieca,,,
yyy
sorry
Ja: (00:30)
:D
Andzia: (00:30)
znow nie ta strona :D
Ja: (00:31)
napisze ze ma fajne okulary :D
Andzia: (00:31)
tak kurwa, mozg :D
i jak juz jestesmy przy dialogach, to mam jeszcze jedna perelke, jagmyn tym razem:
AnesthesioloG: (Piątek 15.02.2008 18:35)
bo myslalem ze jedziesz jutro do Plonska
bo ja jade ;P
Ja: (Piątek 15.02.2008 18:36)
no ja niestety nie ;>
AnesthesioloG: (Piątek 15.02.2008 18:37)
trudno, to bede sam ;P
jak patyk <beczy>
Ja: (Piątek 15.02.2008 18:37)
biedactwo :D
to moze ja sprobuje sie zamienic? ;>
(Piątek 15.02.2008 18:38)
i mowi sie sam jak palec a nie sam jak patyk ;>
AnesthesioloG: (Piątek 15.02.2008 18:38)
a ja mowie patyk ;P
dla wzmocnienia przekazu ;P
AnesthesioloG: (Piątek 15.02.2008 18:38)
wyobrazasz sobie teraz
ze na pustyni
pustka
lezy tylko sam patyk ;P
Ja: (Piątek 15.02.2008 18:38)
:D :D :D
AnesthesioloG: (Piątek 15.02.2008 18:39)
no bo jak ma lezec palec? ;P skad by sie wzial? ;P
z reszta palec rzadko bywa sam
chyba ze w dupie ;P
a patyk czesto ;D
i to:
AnesthesioloG: (Piątek 15.02.2008 19:59)
to sie nazywa
kontrargumentacja ;P
counterarguments ;P
czy jakos tak ;P
Ja: (Piątek 15.02.2008 19:59)
to sie nazywa chamstwo :D
AnesthesioloG: (Piątek 15.02.2008 19:59)
Gegenteilen
;P
Ja: (Piątek 15.02.2008 19:59)
;>
non capisco ;>
znaczy zrozumialam :D
ale i tak nie mow w tym jezyku bo mam leki :D
AnesthesioloG: (Piątek 15.02.2008 20:00)
warum?
;P
Furschtest du dich von diese Sprache? ;P
Gibt's einige Gruende fuer das? ;P
Ja: (Piątek 15.02.2008 20:00)
scusa, ma io non ho capito, puoi parlare italiano, per favore? :D
AnesthesioloG: (Piątek 15.02.2008 20:00)
Welche? ;P
(Piątek 15.02.2008 20:03)
keine Italiano
pardon ich keina ja po polsku gavarit
Ja: (Piątek 15.02.2008 20:03)
mi dispiace ;>
AnesthesioloG: (Piątek 15.02.2008 20:03)
mi non
Ja: (Piątek 15.02.2008 20:04)
:D
AnesthesioloG: (Piątek 15.02.2008 20:04)
a dinamo
*la
(Piątek 15.02.2008 20:05)
con padre, sul padre, Krejzi padre!
Ja: (Piątek 15.02.2008 20:05)
:D :D :D
AnesthesioloG: (Piątek 15.02.2008 20:05)
Molte grazie
Ja: (Piątek 15.02.2008 20:05)
;>
AnesthesioloG: (Piątek 15.02.2008 20:06)
mi cosi Krejzi padre
mi gentelmeno!
;D
dobra koneic tej farsy
Ja: (Piątek 15.02.2008 20:06)
;> ide na polsat :D
AnesthesioloG: (Piątek 15.02.2008 20:07)
in bocca al lupo ;>
dzisiejsze: spiewanie barbie girl z zuza, podczas gdy krejzi ubrana w rozowa (no
bo jaka inna, heloooooł!?) pizame ilustruje swoja osoba liryke oraz
wzbogaca wykonanie sopranowym 'uła, uła', jest po prostu bezcenne :D
zwlaszcza ze dzieje sie na zacisznym tarcho bez zadnego udzialu
alkoholu :D a, i krejzi ma swoj wlasny, niepowtarzalny, krejzolski styl
tanca, ktorym podbije medyk jak juz przestanie sie w koncu uczyc i
wyjdzie z pokoju :>
wczorajsze: z mniej zachwycajacych rzeczy - hostel mnie wkurwia jak zwykle. a nawet o wiele bardziej.
a ze dawno sie nie pofatygowalam o napisanie czegokolwiek, to tylko tak krotko:
- klepa byla i nie ma. przyjechala na troche, zaliczylysmy grzebanie w ciuchach i inne zajecia rozrywkowe, i odleciala. chce, zeby wrocila :)
- irek tez byl, odwiedzil z zaskoczenia, tez juz nie ma. niech lepiej nie wraca juz nigdy ;>
- semestr zaliczylam mimo prawie calkowitej absencji na zajeciach :D
- okazuje sie, ze to nic trudnego zgubic sie w autobusie :D i wracac do plonska z olsztyna dwa razy dluzej niz trzeba, wydajac dwa razy wiecej niz trzeba i przesiadajac sie milion razy wiecej, niz tego wymaga trasa :D turystyyyyka :D
a, i wszyscy dookola zakladaja rodziny :D to nie jest normalne ;>
nefretari 2008-02-18 01:36:34
skomentuj (8)
no ile razy? 2008, yeah.
ja to nie wiem o co chodzi, ale wszyscy mnie pytaja o moje noworoczne postanowienia. tak wiec prawie nie mam. chce troche przytyc i nie wyleciec ze szkoly.
a poza tym, to zeby tak uaktualnic troche, to wyjazd do wloch byl o jebane i jeszcze fajniejszy, seven sins przyjezdzaja w maju z koncertami do plonska na ma skromna prosbe i za pieniazki mcku, ja znow mam faze na nauke wloskiego, co chyba akurat nie jest najgorszym pomyslem, i do moich kryteriow wymarzonego faceta, ze z brzuchem, ze tanczacy, ze ze szkockim akcentem, dorzucam punkt 4.: taki i tylko taki, co to sie zgodzi wyprowadzic ze mna do jakiegos malego wloskiego miasteczka. :D mama powiedziala, ze powinnam sie leczyc.
tak zeby nie bylo za fajnie, to wkurwiam sie na hostel non stop, migracja do orange nie byla chyba najmadrzejsza decyzja w moim zyciu.
i sasik jest mistrzem obciachu, nie ja anymore. generalnie, sylwestra przezylam jakos, mimo ze blakanie sie po saskiej kepie w srodku nocy, gdzie za kazdym rogiem czaja sie zakapturzeni ziomale, a potem podroz nocnym do centrum, ktory to nocny pelen byl rozspiewanych najebanych warszawiakow, nie byl tym, co chcialam robic. a jeszcze nastepnie zamrazajacy spacer do hostelu, podczas ktorego mialam watpliwa przyjemnosc podziwiac dziesiatki wymiotujacych ludzi. slodko.
ze nie wspomne nieprzytomnego nowego roku na recepcji.
lajf is bjutiful.
anyway, dochodze do wniosku, ze potrzebuje socjalizacji z jakas grupa. devilsy widuje rzadko jakos ostatnio, niestety. orendzowe dziewczyny maja swoje zajecia i generalnie niezbyt sie pala do spotkan po pracy, nad czym nie rozpaczam, chociaz mogloby byc milo. o wstijo to nawet nie mowie. dziwne to, ale wystarczyl tydzien z chorem, w tym z tym samym dyrektorem, na ktorego narzekalam, a okazalo sie, ze nie moge sie doczekac kolejnego z nimi wszystkimi spotkania. czekam do 16-stego, dni odliczam. chore.
i na jedno czekam jeszcze. mianowicie, islandzka klepa przyjezdza w odwiedziny na cale 3 tygodnie i mam nadzieje troche tego czasu dla siebie uszczknac. zwlaszcza, ze zapowiedziala sie na karaoke w ktorys czwartek. bedzie za kilka dni, juuupi.
a, i nie wiedzialam, ze radio eska rock jest takie fajne. puszczaja rzeczy, ktore przypominaja mi moje zbuntowane lata :> i dzieki niemu wiem, ze happysad ma nowa plyte. jednak nadal lubie muzyke dla nastolatek, jakkolwiek nie bylabym zakochana w bocellim.
Happysad - Długa droga w dół
Tak często Cię widzę,
Choć tak rzadko spotykam,
Smaku Twego nie znam,
Choć tak często Cię mam na końcu języka.
Jeśli u mnie zasypiasz,
To tylko w kącie mojej głowy,
Jeśli ubrana,
To tylko do połowy.
A kiedy już Cię prawie znam,
I łapie Cię za rękę by imię Twoje zgadnąć,
Potykam się na sznurowadle.
Bo Ty tak pięknie pachniesz,
Kiedy przechodzisz pod oknem,
Śmiejesz się w głos,
Nie obchodzi Cię to,
Czy ustoję czy upadnę.
Bo Ty tak pięknie pachniesz,
Kiedy przechodzisz pod oknem,
Śmiejesz się w głos,
Nie obchodzi Cię to,
Czy ustoję czy upadnę.
O udupienie totalne,
Niewiasty nosisz imię,
Ile Cię trzeba dotknąć razy żeby się człowiek poparzył?
Ale tak żeby już więcej ani razu,
Żeby już więcej za nic,
Żeby już więcej nie miał odwagi,
No ile razy?!
O udupienie totalne,
Niewiasty nosisz imię,
Ile Cię trzeba dotknąć razy żeby się człowiek poparzył?
No ale tak żeby już więcej ani razu,
Żeby już więcej za nic,
Żeby już więcej nie miał odwagi,
No ile razy?! - Razy, razy, razy, razy, razy...
hell, yeah.
za co ja sie w tym roku mam przebrac na bal karnawalowy? nie moge znalezc takiej duzej zakretki na glowe, zeby byc sloikiem nutelli.
i strasznie chce gdzies daleko wyjechac, zobaczyc cos ladnego, bo rzygam warszaFFka. a jak nie, to chociaz do plonska chce wrocic i tam wrosnac na dobre.
a tak w ogole to szczesliwego nowego! oby byl lepszy.
nefretari 2008-01-06 01:56:02
skomentuj (6)
yyy... wkurwy? :>
wymienie takie glowne. bo sie zbulwersowalam tyle razy dzis, ze malo nie wybuchlam.
pawelku, chyba mi sie system narzekania na swiat przeszczepil jakos z twego bloga :>
no wiec tak. po pierwsze to baba mnie wkurwila w informacji pks w plonsku. dzwonie, zajete. pomyslalam najpierw, ze moze duzo ludzi o cos pyta itp., bo jest niedziela, do wawy wracaja czy cos. ale dzwonie milion razy i nic. pojechalam z mama na dworzec, podchodze do okienka, a tam co? okienko prawie zamkniete, zeby nie daj boze ktos nie przyszedl i nie zadawal pytan, bo przeciez po I ona wlasnie pije herbate, a po II prowadzi ozywiona konwersacje z nieogolonym kierowca ktoregos z autobusow, ktory wlasnie ma przerwe miedzy kursami. poza tym, tak jak przypuszczalam, sluchawka lezy sobie gdzies obok telefonu. dodatkowo wkurwila mnie tym, ze bylam mila, nic nie powiedzialam z rzeczy, ktore mi sie na usta cisnely, a ona potraktowala mnie jak natreta, malo co nie mowiac: "jem przeciez". kurwa mac.
po II, rozdraznila mnie proba naszego choru dzis. za 2 dni pierwszy koncert, za 3 dni nastepny, a za 4 wyjezdzamy, a chor jest delikatnie mowiac niezbyt zgrany i zupelnie niedouczony. proby z akompaniatorka sa beznadziejne, bo ona jest jakas solistka i nie potrafi byc tlem, a poza tym wprowadza milion udziwnien na kilka dni przed koncertami. biore pod uwage to, ze jest to chor amatorski, wiekszosc nawet nie czyta nut, tylko wkurwia mnie to, ze dyrektor/dyrygent jest taki mily, ze nie raczy poprawiac bledow, tylko mowi, ze jest pieknie. a na bank okaze sie w czwartek, ze i tak z nami nie jedzie i dlatego ma to w dupie ze jest nierowno, nieczysto i nawet wejsc i zejsc ze sceny nie umiemy jak nalezy. ja to sie chyba za nutami schowam jak tam wyjde przed tymi ludzmi wszystkimi.
no i kolejna sprawa. niby fajnie, ze do wloch z chorem, ze praktycznie za darmo i ze spiewanie, zwiedzanie i w ogole tydzien wolny. ale chor sklada sie z bandy moherow oraz kilku niepelnoletnich dziewczynek. plus takie pojedyncze osoby jak ja, kuba z chaosu czy marcinek. czyli bedzie nudno. chociaz, pic wino mozna i pojedynczo. tanczyc tym bardziej.
i pytam dzis p. dyrektora, czy wiadomo juz cokolwiek o zwiedzaniu. mowi, ze nie, ale ze za to bedziemy mieszkac nad samym morzem. w domu pielgrzyma. no kurwa mac. no i nasz dialog wygladal mniej wiecej jakos tak:
- w domu czego? :>
- pielgrzyma.
- ale nie bedzie trzeba sie modlic? :>
- no ja sie bede modlil.
- ale to nie jest obligatoryjne?
- no ja mysle, ze cale nasze zycie to modlitwa.
- raczej nie moje.
- a dlaczego?
- no bo ja raczej niewierzaca jestem.
- no ale w takim razie na pewno poszukujaca?
- nie, juz niczego nie szukam.
- ale koncerty beda w kosciolach przeciez!
- no wiem...
- no to jak to?
- no tak, ze ja to robie dla spiewania, a nie dla kosciola...
- no ale to tak nie mozna!
- no ale przeciez nie bede robic cyrkow, zaspiewam normalnie...
odwrocil sie i poszedl. chyba mnie juz nie lubi tak bardzo :> ale nie moglam sie powstrzymac, bo on jest taki przemodlony, ze az mi niedobrze. wiec juz raczej nie dostane nagrody, ktora mi obiecal :D tak, obiecal mi nagrode, bo powiedzial, ze tak sie poswiecam i ze on to docenia :D ze praca, szkola i jeszcze do plonska na sam chor przyjezdzam :D przepracowana jestem i na nic nie mam czasu, nie, zuza? :> no ale nic, nie modle sie, to nie ma nagrody :D
i mnie wkurwia baba z sopranow, ktora jest jakas dzika, wrzeszczy jak mowi, a mowi non stop, zwlaszcza uwielbia, jak inne glosy sobie cos powtarzaja, co wkurwia mnie niemal tak samo jak szeleszczenie torebkami od chipsow podczas seansu w kinie. poza tym zwraca wszystkim uwage, ze zle spiewaja, a mam takie zajebiste szczescie, ze stoje obok niej i slysze, kto spiewa zle :> i to nie sa ci 'wszyscy' :>
i jeszcze sie okazalo, ze zamiast 3 koncertow - w sobote i niedziele, jest ich 5, od soboty do wtorku, wiec na zwiedzanie czasu bedzie malo, co generalnie jest do dupy. no i jeszcze p. ania ma jakies fochy, ze nie chce w drodze powrotnej zajechac do wenecji nawet na kilka godzin, bo mowi, ze bedziemy zmeczeni. a przejezdzac bedziemy niedaleko tak czy inaczej. swietnie.
a tak poza tym wkurwia mnie orange, bo pusto tam i nie ma sie do kogo odezwac. a nawet jak sa ludzie, to albo wychodza, albo sa to jacys pojebani polacy.
nie chce wrocic do nathana, zeby nie bylo :> ale brakuje mi tamtejszych gosci i ogolnie klimatu jednej wiecznej imprezy :) i dziewczyn moich tez :) i Rona :) generalnie wszystkiego, oprocz marty :D
i jeszcze to, ze za kazdym razem jak pojade do plonska, to juz nie chce stamtad nigdy wyjezdzac. moja chora milosc do tego miasta zaczyna mnie meczyc :)
tak, kocham moje zycie :>
nefretari 2007-12-10 00:57:49
skomentuj (7)
wkurw? :>
no bo tak.
kilka dni temu byl w hostelu jakis debil, polak oczywiscie. pomijajac to, ze nie chcial zaplacic za noc i kazal wszystkich poprzenosic do innych pokoi zeby mogl byc sam, to wyglada podobno jak wujek fester z rodziny adamsow, jest agresywny, nie ma przednich zebow czy cos, na wszystko narzeka i nic do niego nie dociera. i uwaga, najlepsze! lata z golymi jajami po hostelu, bo przeciez nie mogl sobie w nocy wrzucic do pralki jedynych ciuchow, tylko musial grubo po checkout'cie. na zdjeciu z dowodu wyglada podobno w dodatku zupelnie inaczej. no i to bylo kilka dni temu podobno.
no i wlasnie zadzwonil. kazal sobie zarezerwowac lozko po tym, jak wypytal kto z nim bedzie w pokoju. jak powiedzialam, ze sa tam dwie kobiety, to sie ucieszyl. mowie, ze ok, ale ze imie, nazwisko, nr tel itp potrzebuje. na to on, ze on nie ma telefonu. zorientowalam sie po nazwisku ze to ten pojebaniec, wiec mowie, ze bez tel. to nie ma szans. a ten cisza i mnie przeczekuje. to ja tez czekam :D no i potem mowi, ze czeka, bo moze sie namysle. mowie, ze moge zadzwonic do managera, czego oczywiscie i tak nie zamierzalam robic, i zeby zadzwonil za chwile. on na to, ze nie, bo przeciez nie ma telefonu. i zebym sama podjela decyzje i zebym mu to zarezerwowala i tak w kolko. i potem zaczyna jazdy - opierdala mnie, ze nie znam podstawowych zasad savoir vivre'u, bo naciagam go na koszty, ze powinnam sie rozlaczyc skoro podjelam taka decyzje a nie inna. po I to jest akurat odwrotnie, to on sie powinien rozlaczyc, skoro dzwonil, a po II co ja kurwa jestem, zeby mnie opierdalac za takie rzeczy? powiedzialam mu ze sobie nie zycze, to ten do mnie, ze ja nie znam kindersztuby. i ze on sie pojawi za pol godziny, to wtedy go zamelduje. to powiedzialam do widzenia i sie rozlaczylam. ja pierdole.
a tak w ogole to jeszcze wkurwia mnie pudelko nieopisanych zapasowych kluczy do lockerow, ktore musze sprawdzac, latajac po pokojach jak debil.
what a lovely day.
nefretari 2007-12-04 15:15:05
skomentuj (2)
hostelowe ciekawostki. i dalsza fascynacja akcentami.
Hm, znalazlam na nathanowym gronie wlasnie jak zirytowana Ania w trakcie nocki opisuje swoje przygody:
dialog recepcjonistka-gosc:
G. - Pojdziesz ze mna spac do mojego lozka?
ja - Nie.
G. - Ale mi zimno.
ja - Masz koc.
G. - Ale kobieta grzeje lepiej niz 100 kocy.
ja - ....
G. - Nie wiesz moze gdzie znajde dziwki?
albo telefon koło 24 z pytaniem, czy wynajmujemy pokoj na godziny? :)
lux :D ostatnia moja zmiana tu, nara Nathan :D
a tak w ogole to znow szczytuje jezykowo :D w sensie, ze jest jakis typ, Joe tym razem, Brytyjczyk. mamo, jak on mowi! :D
w dodatku jest megakomiczny i mimo ze wyglada na sporo wiecej, to ma podobno niecale 18. A zachowuje sie jak 13-latek :D nie chcial isc spac, ubral sie w recepcji w kurtke, czapke i szalik i stwierdzil, ze na pewno go kocham :D
troche wysmialam ten jego dziewczynski pasiasty szalik i szara czapke z pomponem, nie zapominajac o tandetnej skorzanej kurtce :D
powiedzial zebym przymierzyla, a kiedy odmowilam, walnal focha z tekstem:
"ok, so I've got my girly scarf, stupid looking cap and a clown-like jacket, anything else?" :D kazalam isc spac po raz kolejny, czym podobno zniszczylam mu zycie :D pajac, jakiego tu nie bylo od czasow Lukasza D., kabnadyjczyka, ktory popierdalal po Marszalkowskiej w kasku jakims z czasow wojny, a jego najbardziej trendy ciuchem byla zielona pizama w zyrafy :D
chyba bede tesknic troche :)
w kazdym razie Joe The Kid jutro ma zadzwonic i dotrzec na karaoke :D o ile sie nie zgubi, w co jestem sklonna uwierzyc bez wiekszego problemu :D
dzieciak, ale mozna umrzec ze smiechu :)
znow lapie sie na tym, ze mysle tylko o pracy :D nawet jak pojechalam do Plonska, siedzac w Chaosie, myslami bylam to w Nathanie, to w Orange :D
dwa hostele to za duzo :D
a tak poza tym to na youtube obejrzalam juz chyba wszystko, co ma zwiazek z roznymi akcentami :D i chce w wakacje zrobic trip po Wyspach - Anglii, Walii, Szkocji i Irlandii :D ktos chce sie przylaczyc? :D zaczynam odkladac kase :D
nefretari 2007-11-15 04:39:29
skomentuj (1)
zmiany zmiany zmiany :D hardkorowo hostelowo :D
generalnie to tak:
zdradzilam nathana z orange hostelem. tzn. zdradzac bede juz permanentnie, i think :D
jest lux :>
a wczoraj mialam pierwsza zajebista dwunastogodzinna zmiane tam, po czym pobieglam do nathana bo sie stesknilam :D
no i to byl blad :D
bo tak:
spotkalismy sie w kuchni: devilsy w skladzie: sylwia, gabi, mery i ja - plus mery siostra i chlopak, nasza jeszcze jedna byla recepcjonistka, moja nowa szefowa gosia, jacys dwaj kumple mery. potem dolaczyl alessio liczac na wzgledy sylwii (daremnie :D), mike lubujacy sie w gotowaniu krolikow i jeleni :D, dwoch wlochow o wdziecznych imionach francesco i luka (nie, nie byli para :D), pewien australijczyk w koszulce pink floyd, ktorego imienia niestety nie znam, caesar, przyjaciel hostelowy z espanii oraz uwielbiany przeze mnie mafju irlandczyk, ktorego akcent przyprawia mnie o nie powiem co :D i byla gitara, i piwo, i mary lyzka wodke z redbulem pila ze szklanki, bo lubi zupy :D
a potem richard sie wkurzyl bo byl na zmianie i kazal nam sobie isc :D marta bedzie zla :D
poszlismy do undera, czekalismy godzine w kolejce, po czym chlopcy sie nie spodobali panu selekcjonerowi, oczywiscie oprocz boskiego mafju, no i aussie od pink floydow :D no to nie weszlismy w ogole, poszlismy do tygmontu (pomijam miliony prob zdecydowania sie na jakies jedno dla wszystkich fajne miejsce :D). tam byla jakas noc salsy, a ze ja salsy nichujaszka nie znam, to poczekalysmy z gabi na reggaeton :D
a potem podszedl pan i poszlam z nim zatanczyc :D no i mowie: "sorry, ale ja nie umiem tanczyc salsy" on nic, tylko sie usmiechnal :D to ja znow: "ej, ale serio, jak mamy tanczyc to musisz mnie prowadzic" :D a on wtedy: "i suppose you're trying to say that you can't dance salsa, but i'm trying to say that i don't understand polish" :D nie ma jak nie rozpoznac latynosa :D powtorzylam, ze ja salsy niet, a on: "to nie salsa, to merengue" (tak sie pisze?) :D niestety, nie slysze, nie widze roznicy :D
a potem alessio tanczyl tak jak podobno tanczy najebany tata sylwii na weselach, co bylo dosc ciekawym zjawiskiem :D bo on ma tylek jak travolta i ruchy troche tez :D znaczy alessio :D
i mnie zdenerwowal mafju bo zostal w lemonie i sie zgubil i nie moglam go sluchac dalej :D a moglby mowic o czymkolwiek, nawet niechby bylo o kupie :D wszystko jedno :D
w ogole to ja ich nie znosze, tych irlandczykow, bo oni sa chamscy zawsze :D ale niestety podniecenie jakie odczuwam slyszac jak mowia, przeslania mi swiat :D jade tam po meza :D chce ktos tez? :D
czuje sie dzis generalnie jak kupa kupy :D
w domu bylam o 5, polezalam w wannie i wrocilam do orange'a :D
jakos jeszcze nie padlam ale to chyba tylko dzieki milionowi zajec, jakie sobie wymyslam :D
bo z nudow juz nie moge :D NIKOGO tu nie ma :D caly hostel zajmuje grupa bialorusinow, ktorzy przyjechali na festiwal salsy (co za ironia :D) i cale dnie spedzaja na warsztatach :D
wiec wlaczylam bbc radio i przezywam jezykowe uniesienia :D
ojoj, chyba ze zmeczenia mam wene :D znaczy, rozmowna jestem :D
ale i tak kocham takie noce jak wczoraj :D mimo ze z wlochem na migi, bo on po angielsku nie bardzo, ja po wlosku tylko przedstawic sie umiem i vaffanculo :D w koncu jak juz nie potrafilam odczytac sensu zdania z tego co mowil do mnie, poprosilam zeby powoli mowil po wlosku i serio zrozumialam wiecej :D i odpowiadalam po ang :D nie ma co, europa, keine grenzen! :D a z gabi po angielsku, bo jej sie mylilo i nie chcialo ciagle myslec zeby zmieniac :D bylo pieknie :D
a jak bylismy w centrum w podziemiach to gabi sie z sylwia przytulaly i sie przewrocily :D
i sylwia troche krzyczala tylko jak szlismy do nocnego, za co potem mnie bardzo przepraszala :D luuuuuuv'er :D
a, i legionisci byli w nocnym i palili i spiewali i kazali moherom wysiadac :D i pani "z wlosami do jaj" :D troche sie balam w sumie, ale dalam rade :D
a na snadanie jadlam dzis rosol :D
ament :D
nefretari 2007-11-11 17:15:45
skomentuj (3)
|
zostawione:
czytaj # dopisz
przedawnione:
2008 październik maj luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień
przylepione:
linki tempusfugit zienti tez pisze! :D hostel ...czyli historie helvetia pisane :) pokojobok czyli zycie i tworczosc Magdy A. :D wkurw za wkurwem czyli hostelowe zapiski Pawla :) C.H.A.O.S. eSHaZet's Forum Ludożerka chce cukierka!:) zuzkowej Justyny zapiski :)
|